Niszczyciel

     Vunia zaraz po przyjeździe od babci dostała szału. Gonitwa własnego ogona, wariactwo w pokojach. Jednak byłam na tyle zmęczona, że nie zwracałam na niego uwagi. Jak się później okazało źle zrobiłam. Małe stworzenie rozszarpało chyba ostatni, który mięliśmy kabel USB (stąd też brak zdjęć na blogu). Jeśli tylko kupię nowy bądź znajdę jakiś dodam wszystkie zdjęcia. Na chwilę obecną od tego momentu, kiedy zostaje sam w domu wszystko niszczy, tak jak pisałam tutaj. Podkreślając słowo wszystko.



     Tak więc zastanawiam się co robić żeby przestał niszczyć. Zastanawialiśmy się nad klatką bądź kojcem, ale zrezygnowaliśmy, bo na razie nie jestem do tego pomysłu zbyt przekonana. U babci kupiliśmy podkłady do nauki czystości - naukę mamy już za sobą, ale na te maty kładę miski, żeby woda nie zalewała podłogi. Rano znalazłam doszczętnie pogryzioną matę oraz nieszczęsny kabel. A teraz w perspektywie zbliżenia.

1 komentarz:

  1. Łoł..
    Ale Vivat to niszczyciel ;)
    Pozdrowieni dla ciebie i Vivata ;*

    OdpowiedzUsuń