Agilitowy zawrót głowy

     Od miesiąca mamy niezwykłą przyjemność biegania pod okiem Tomka Jakubowskiego, w Team Spirit. Nasza grupa składa się z owczarka szkockiego, bordera i jack russella. Team konkretnie męski, ale do tej pory nie było żadnych spięć między chłopakami. Zajęcia zaczynałam z przekonaniem, że to sport dla Vina i miałam rację! Na każdej lekcji daje z siebie sto procent :).



Suplement diety Gammolen

     Z Gammolenem po raz pierwszy spotkałam się na zeszłorocznej wystawie w Łodzi. Zachęcona przez znajomych postanowiłam go dostać i jeszcze tego samego dnia zawiały u nas trzy opakowania po 150 tabletek :). Testowaliśmy go przez wiele miesięcy, w różnych sytuacjach i wariantach. Więc po ponad półtorarocznej przygodzie z Gammolenem dzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami ;).


G a m m o l e n  jest ogólnodostępnym weterynaryjnym preparatem pomagającym przywrócić blask i utrzymać doskonałą kondycję skóry i sierści. Każdy z nas stara się, by nasze pupile były zdrowe i zadbane. Każdy też chciałby, by jego pupil posiadał piękne, mocne futro, dlatego większość z Was z pewnością zna cudowne właściwości także tego specyfiku.

Tak w międzyczasie

     Wystawy mają to do siebie, że pochłaniają znaczną część mojego wolnego czasu. Właśnie przez nie i rozpoczęty nowy rok szkolny ostatnio znów nie miałam ani chwili na dłuższy spacer z Vinem, nie wspominając już o prowadzeniu bloga. Z tego powodu ponownie mieliśmy krótką przerwę, ale nadrabiamy to szybko uzupełniając wszelkie niekoniecznie radosne nowości.



Nowa odsłona bloga!

     Po wielu miesiącach uśpienia bloga powracamy do żywych z jego nową odsłoną! Zmiana chodziła za mną już od jakiegoś czasu. Próbowałam trochę poskubać sama, ale ciągłe rozjazdy nie pozwalały mi skupić się na tym w takim stopniu, w jakim naprawdę chciałam. To sprawiło, że zaczęłam poszukiwać kogoś, kto byłby w stanie spełnić moją wizję i tym o to sposobem trafiłam na Karolinę. Spełniła moją wizję w stu procentach i teraz jestem blogiem zachwycona :D.  




Wracamy do Was bardzo niedługo z filmikiem na koniec wakacji. Mam nadzieję, że teraz już wszystko pójdzie mocno po mojej myśli :). A co Wy sądzicie o niemałej metamorfozie?


Acana Grasslands

   Ostatnio dostaliśmy kolejną propozycję współpracy od sklepu NaszeZoo.pl w ramach Akcji Testowania Produktów. Zawsze ciekawa jestem, jakie produkty znajdą się w paczce i pełna emocji oczekuję kuriera. ;) Żeby było zabawniej naszą paczkę odebrał ochroniarz i szczęśliwy trzymał ją kilka dni, zanim zorientowaliśmy się, że paczka powinna już do nas dotrzeć. Oczywiście nikt nie wiedział, gdzie jest nasza paczka, ale po małych poszukiwaniach rozpoczęliśmy testy.


Coraz lepiej

Nowy Rok zawsze jest dla mnie czasem dużych zmian, wielu przemyśleń i nowych pomysłów. Po wielu latach powoli zmieniam wygląd bloga i mam szczerą nadzieję, że moje pomysły będą się podobały także Wam. :D Poza  mnóstwem pomysłów na zmianę bloga, pojawia się nowa energia i chęć do działania. Działamy już kilka ładnych miesięcy, a efekty pojawiają się już teraz.

fot. Julia Janowska

Sheepskin Ball Tug

     Od mniej więcej połowy września testujemy ten dość nietypowy, choć zyskujący popularność szarpak. Pierwszy raz z tą zabawką spotkałam się na zajęciach obedience u Magdy Łęczyckiej i już wtedy dopisałam ją do zabawek must have. ;) Czekałam akurat na ich dostawę, ale na każdych zajęciach pożyczałam je do zabawy z Vinem i rozkochiwałam się w nich z sesji na sesję coraz bardziej. I tak oto pojawił się u nas Sheepskin Ball Tug w liczbie dwóch sztuk, co bardzo pomaga nam w nauce wymiany zabawkami. ;)
 

1095 dni

     Właśnie dziś nadszedł ten dzień, kiedy znów czas na małe refleksje. To właśnie 3 lata temu na świat przyszedł mały Vivat. Nasz trzeci drugi kwietnia spędzony razem :)
Ten kto zna nasz zwariowany duet wie ile dla mnie znaczy i zawsze znaczył Vin. Mimo niezliczonych kryzysów na naszej wspólnej drodze życia wniósł do naszego życia i mojej świadomości bardzo dużo. Dla osób, które nie znają nas osobiście, czy nawet prywatnie może nie wydawać się jakim pogodnym psiakiem jest Vinek. Jest takim małym słoneczkiem, które wnosi ogromne i niezastąpione szczęście do naszego domu.


I tak może bardziej bezpośrednio... Viniu życzę Ci przede wszystkim duuużo zdrówka, żebyś zawsze był takim szczęściarzem i z wszystkiego wychodził zwycięsko. Żeby ten uśmiech nie schodził Ci z pysia i żebyś zawsze był takim nieogarniętym gamoniem. Kocham Cię Słońce <3

***

Poza tym w najnowszym (kwietniowym) numerze Przyjaciela Psa ukazał się artykuł o obedience z nami, także zapraszamy do czytania! :D




Wątrobiane ciasteczka dla psów

     Cześć wszystkim. ;) W dzisiejszym poście kolejny prosty przepis na psie ciasteczka. Tym razem w dwóch wersjach - gotowanej i pieczonej.  


 
Czas przygotowania: 60 minut
Stopień trudności: łatwe
Składniki:
  • 30 dag zmielonej (najlepiej gotowanej) wątróbki
  • 50 dag mąki pszennej
  • 4 jajka
  • trochę wody
  • sól lub zioła (tymianek, rozmaryn, majeranek, lubczyk)
Sposób przygotowania: wątróbkę najlepiej ugotować a następnie zmielić bądź zblendować. Do miski wsypujemy mąkę, dodajemy jajka i wątróbkę, sól lub zioła oraz odrobinę wody. Wszystko dokładnie urabiamy w gęstą masę nadającą się do pokrojenia. W tym samym czasie gotujemy wodę lub nagrzewamy piekarnik do 200°C. W wersji gotowanej ciastka wrzucamy do wrzątku i czekamy aż wypłyną. Następnie studzimy i możemy je podawać do zjedzenia. Zaś w wersji pieczonej czekamy aż ciastka zarumienią się, a po wyjęciu i ostudzeniu kroimy :)


 Oczywiście jest też FILMIK jak zrobić wątrobiane ciacha ;)
(radzę przyciszyć :p)


Play death!

Ogromnymi krokami zbliża się wiosna, a razem z nią ogromne fluidy pozytywnej energii do dalszej pracy! Tym oto krótkim wpisem wrzucamy nasz nowy skills - play death!




I kolejne wielkie zaskoczenie (nie za dużo tych zaskoczeń w ostatnim czasie? :D).Wszyscy, którzy zaglądają tu od dłuższego czasu wiedzą, że z wiarą w umiejętności Vina miałam spory problem. Jak widać, Mały uparcie uświadamia mi, ze jest w stanie zrobić naprawdę wszystko :) trzymajcie mocno kciuki za kolejne sukcesy!

Śniegowo

W końcu od jakiegoś czasu mamy ZIMĘ. Co prawda biały puszek nie sprawia, że się uśmiecham, ale za to uśmiech widać na Vinkowym pysiu :p fotki z ostatniego zimowego spacerku:

 
 




 
Wracając do aktualności, hm... Ostatnio spory nawał pracy i brak czasu na jakiekolwiek spacery (spacer dla mnie to przynajmniej 2 godziny). Ćwiczenia z psem trochę podupadły a niewybiegane stworzonko ma głęboko gdzieś wracanie na zawołanie. Także musimy zająć się organizacją i znaleźć więcej czasu na piesa. Tak czy inaczej udało nam się w mniejszym czy większym ogarniać tyłek i ładnie wchodzi na 40 cm :p wkrótce może uda nam się skleić kolejny filmik. Poczekamy jednak aż pogoda zrobi się trochę bardziej przyjazna :D





O krok bliżej do spełnienia marzeń


Od czterech dni mamy nowy rok, więc wypadałoby podsumować ubiegły.
Rok 2013 był dla nas pouczającym rokiem. Pojawiły się ważne osoby, które okazały się niewarte zachodu, ale ich miejsce zajęli inni. Jeśli chodzi o Vinka to zrobiliśmy ogromne postępy. Na główny cel zeszłego roku wyznaczyłam sobie poznanie psa, z którym w końcu mieszkałam już tyle czasu, ale patrząc na to co się działo, nie znałam go w ogóle.



Przede wszystkim zaczęłam od określenia swoich wymagań od Viva i ich precyzyjnego przekazu w sposób jasny dla obu stron. Rzeczy niemożliwe do wykonania odłożyłam na dalszy plan i na pierwszy ruszt rzuciłam porządną naukę przywołania. Pies miał 20 miesięcy i owszem, wracał, ale dla mnie trwało to zdecydowanie za długo. Linka przez dwa tygodnie i piesek ogarniał o co mi chodzi.



Miałam dosyć wracania ze spacerów maksymalnie wkurzona, bo w najmniejszym stopniu nie sprzyjało to polepszeniu naszych relacji, a wręcz przeciwnie - cały czas mocno je osłabiało. Spacery często były złem koniecznym - a nie tak jak to sobie wyobrażałam - cudownie spędzonym czasem z ukochanym psem. Starałam się analizować każdą sytuację, w której coś mi nie pasowało. Znalazłam pierwszy, ale kluczowy błąd - za szybko podnosiłam poprzeczkę. Vivek nie zdążył dobrze ogarnąć podstaw a już narzucałam mu trudniejszy do wykonania etap. W rezultacie miałam zestresowanego psa, któremu pewnie nie sprawiało frajdy wspólne spędzanie czasu. Stonowałam to i udało mi się dozować stopień trudności w nauce. Pierwsze efekty szybko dało się zobaczyć.


Miałam niezwykle silną motywację. Pierwszą rewelacją było to, że w końcu się dogadaliśmy. Kiedy już łączyła nas cieniutka nić zaufania, zaczynałam go rozumieć i panować nad nim przeszłam dalej i za kolejny cel wyznaczyłam skupienie go na sobie, zmotywowanie do pracy i resocjalizację. Jako tako wracał na zawołanie, powolutku mi ufał - czyli zamierzone cele były do osiągnięcia. Metodą prób i błędów próbowałam go naprostować. Ufał mi już na tyle, że z resocjalizacją szło lekko i przyjemnie. Robił to o co prosiłam, bez względu na to, że był niepewny siebie. Wspólna praca dodała mu pewności siebie i jeszcze wzmacniała naszą więź. 





Kiedy pies zaczynał brać mnie na serio zajęłam się nakręceniem na zabawki. Pomogli mi tu różni ludzie, ale i własne pomysły. I nagle, ni z tego, ni z owego pies, który dotychczas zabawę ze mną miał głęboko w poważaniu, trzymał w pysku rzecz co najwyżej przez kilka sekund a o żadnym szarpaniu mowy nie było stał się innym stworzeniem. Przez kolejne kilka tygodni starałam się nie przeginać i szybko kończyć sesje szarpania. Z początku wychodziło mi naprawdę dobrze, ale nadszedł ten dzień, kiedy pies był tak przepięknie najarany, że postanowiłam poszarpać się z nim chwilę dłużej. Oczywiście szarpał się rewelacyjnie, ale wybrał sobie moment, w którym zabawa mu się znudziła. Stracił zainteresowanie zabawkami. To był dla mnie świadomy błędu cios, którego mimo starań nie potrafiłam naprawić. Od tamtego momentu wpadliśmy w złą passę. Zaufanie, które było godne zazdrości schrzaniłam na całej linii.


Przez jakiś czas nie miałam ani ochoty ani siły niczego naprawiać. Pies omijał mnie szerokim łukiem, nie zwracał na mnie uwagi, wychodziłam z nim musiałam. W dodatku na spacery zabierałam kogoś ze sobą, żebym tylko nie musiała trzymać go na smyczy. Dostałam kilka porządnych ochrzanów, za które bardzo dziękuję, bo nie wiem czy sama bym się ogarnęła. Powoli na nowo próbowałam ratować Vina i siebie. 


Udało się stosunkowo szybko. Od tamtego poważnego kryzysu mieliśmy jedynie chwilowe, nic niezmieniające zawahania. I mocno trzymam kciuki, żeby było jeszcze lepiej. Bo na chwilę obecną jesteśmy na świetnej drodze do wymarzonego sukcesu, a z każdym dniem o krok bliżej do spełnienia marzeń <3 




W tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim, którzy dawali mi siłę i ochrzaniali za momenty zawahania, których mieliśmy w poprzednich latach zdecydowanie za dużo. Dziękuję także Wam, Czytelnikom, za tak liczne odwiedziny bloga i wytrwałe czytanie naszych nowości. Dziękujemy <3

Zimowy spacerek

Nad tym, że był to spacer nie ma co się zastanawiać, ale czy zimowy? 10 stopni na plusie, słoneczko :D Normalnie idealne warunki na długi spacer po lesie. Zebraliśmy się około 10, wróciliśmy chwilę po godzinie 15. Kilka migawek ze spaceru :)









Niebawem postaram się nabazgrać coś więcej :D przypominam o konkursie!

Konkurs "Z psem aktywnie przez cały rok!"

Cześć wszystkim! :)
Z ogromną radością informuję o konkursie "Z psem aktywnie przez cały rok!". Z powodu, że od dawna obiecywałam konkurs, a ze śniegu (bynajmniej u nas) zostało bardzo niewiele postanowiłam dać Wam wolną rękę na tyle, byście mogli pokazać jak aktywnie spędzacie czas ze swoimi pupilami bez względu na porę roku ;)

Czas na regulamin:
  1. Prace możecie nadsyłać do 15.01.2014 (włącznie) do godziny 23:59
  2. Rozstrzygnięcie nastąpi 20.01.2014
  3. Formą pracy musi być zdjęcie (nie będę zwracała dużej uwagi na post processing, ale proszę, by fotki były przynajmniej dobrej jakości i nie rozmazane)
  4. Zdjęcia muszą mieć minimum 800x500 pikseli. Mniejsze nie będą przyjmowane
  5. Konkurs nie wiąże się z żadnymi kosztami dla Was
  6. Musicie udostępnić na Facebooku ten post (z informacją o konkursie)
  7. Wszystkie prace proszę wysyłać na mail: zespanielem@gmail.com
  8. W tytule maila wpisujecie "Z PSEM AKTYWNIE PRZEZ CAŁY ROK!" w treści podajecie swoje imię i nazwisko oraz możecie podać imię psiaka
  9. Proszę, aby zdjęcia przedstawiały psy podczas wykonywania jakiejś aktywności, nie w statyce!
  10. W przypadku, gdy macie dwa psy możecie zgłosić je osobno
  11. Możecie wysyłać zdjęcia swoich psów autorstwa innej osoby, pod warunkiem, że autor zdjęcia pozwala Wam na jego udostępnianie
  12. Aby wziąć udział musisz polubić (wszystko będzie weryfikowane):
 Niespełnienie jakiegokolwiek warunku równe jest dyskwalifikacji!
Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w mailach lub na Fanpage
No i czas na najfajniejszą część, czyli nagrody!
  • miejsce I - polarowy szarpak, kupon rabatowy na polarowy szarpak, ciasteczka Doggy BIO Cakes, ciasteczka Dog'Star "łososiowe rekinki"
  • miejsce II - kupon rabatowy na polarowy szarpak, ciasteczka Doggy BIO Cakes, ciasteczka Dog'Star "łososiowe rekinki"
  • miejsce III - kupon rabatowy na polarowy szarpak, ciateczka Doggy BIO Cakes, ciasteczka Dog'Star "łososiowe rekinki"
KONKURS SPONSORUJĄ:
Doggy BIO Cakes
Polarowe szarpaki dla psów





Dog'Star

Zapraszamy!

Fanpage

Ostatnio popularna forma "promowania" swoich zwierzaków czy blogów. Forma ta dopadła również nas, więc wszystkich serdecznie zapraszamy na Vinkowego fanpejdża!


Wszelkich zainteresowanych współpracą, sponsporingiem naszego konkursu rzeczowego (więcej informacji już niebawem!) czy chęcią wymiany linkami, zapraszamy do kontaktu :)


Pozdrawiamy i zapraszamy do lajkowania :p

Cockerowy kalendarz!

Miło mi pochwalić się, że mój mały czarny książę będzie reprezentował w naszym cockerowo forumowym kalendarzu wrzesień :)



Dochód z kalendarza w pełni idzie na schroniskowe spanieli, które potrzebują wsparcia z naszej strony. Gdyby ktoś chciał wspomóc akcję - zapraszamy na Facebookowe wydarzenie.

Babeszjoza

Hej hej :) my się znowu sporo nie odzywaliśmy, ale tym razem była to naprawdę sytuacja podbramkowa. Walczyliśmy o życie Vivata. Zacznijmy od początku. Od niedawna porządnie ćwiczyliśmy z Vinkiem, rozpoczęliśmy przygotowania do biegu przy rowerze. Pierwszego dnia było idealnie, nawet próbował go ciągnąć :) kilka godzin po powrocie do domu, zauważyliśmy kleszcza. Od razu do weta, na wyciągnięcie. Okazało się, że jeszcze kilka kleszczy miał, ale tamte nie zdążyły się napić. Następnego dnia rano Vivat nie podchodził do nas, ani otwieranej lodówki, co czyni każdego poranka. Myślałam: "- Pewnie mogą boleć go mięśnie, stawy. W końcu nie był przyzwyczajony do biegu przy rowerze.". Jego stan jednak znacznie się pogorszył. Obowiązkowo od razu poleciałyśmy do weta (posiadanie kliniki po drugiej stronie ulicy to jednak ogromny plus) i od razu badania. Wetka powiedziała, że jak na babeszjozę to wyniki ma rewelacyjne, co nas nieco uspokoiło. Po kilku dniach podawania leków, udało nam się odzyskać dawnego Vineczka <3



Z naszymi ćwiczeniami jest trochę lepiej. Wałkujemy i szlifujemy podstawy, żeby zacząć coś na poważnie. I powoli myślimy o filmiku... :)

Jesiennie

Ach ta jesień :) dzisiaj w ramach wybiegania psa wybrałyśmy się z Wigą i Vinem na nasze zadupie, gdzie jesień jest bardzo widoczna! Za to w taki przepiękny sposób :) u nas jest cudownie, ale na razie nie będę nic więcej mówić, żeby nie zapeszać ;)




Pozdrawiamy :)

Wrocław

Zacznijmy od tego, że chciałam ten post napisać zaraz po wystawie, ale miałam dostać fotki Tony'ego, których do dnia dzisiejszego nie otrzymałam. Przechodząc do głównego tematu, tak jak wspominałam w miniony weekend a mianowicie sobotę byliśmy na międzynarodowej wystawie we Wrocławiu. To była jedyna dotychczas wystawa, na którą trzeba było wstać tak wcześnie :D pobudka o 2:30 nie pozbawiła nas jednak entuzjazmu i optymizmu :D


Na miejsce dotarliśmy około godziny 8:30. Najbardziej objawiałam się, że zacznę panikować. Na całe szczęście miałam wystarczająco dużo zajęć by skupić się na swoim zadaniu :D Vinkowy spisał się bardzo ładnie i jestem z niego bardzo dumna, bo moje dziecię ani nie panikowało, ani się nie stresowało, a na dodatek sam stanął na stoliku <3



Oceniał nas Pan Christen Lang z Norwegii hodujący shiby inu. Sędzia bardzo dokładny. Porządek w ringu taki sam dla każdej rasy - koło, pozycja wystawowa, ocena na stoliku, up & down, opisik, dwa kółka razem, pozycja i przyznanie miejsc. Sędzia posługiwał się praktycznie całą skalą ocen (doskonały, bardzo dobry, dobry, dostateczny i z tego co wiem nie było psów zdyskwalifikowanych i nie do oceny). Niemniej jednak przyznawał psom w opiniach innych doskonałe oceny dobre. Ostatecznie Vinek:

- doskonały, II/III



Od dawna Linkowaty nie dostał takiej lokaty, ale mimo tego wyniku jestem zadowolona :D
Na wystawie spotkałam się również z Victorią i jej wystawianą w klasie młodzieży suczkę Ami. Wystawiałam Amberkę i otrzymałyśmy super wynik!



LAPIS LAZURI EXTRADIVO Izomer jedyna w klasie doskonała, lokata 1/6!

Amisia w dniu wystawy widziała mnie pierwszy jak do tej pory raz i uważam, że poszło nam naprawdę rewelacyjnie <3





Po wystawie odbyło się spotkanie spanielowe, bowiem staweczka była pokaźna - 35 angoli. Było cudownie, ale długo to tam nie posiedziałam :D dostałam springerka do wystawienia :D z powodu tego oto psa (Tony'ego) post tak bardzo się opóźnił, bo zwyczajnie czekałam na zdjęcia.

THE ONLY FRIEND Three Ponds Valley doskonały 1, CWC, CACIB, BOS! 

Niestety na wybór BOB nie mogłam już czekać, przed nami była 5-godzinna droga do Warszawy. Tak czy inaczej, wystawę uważam za zdecydowanie udaną! Tony'ego widać na kilku zdjęciach Ami.


Już w niedzielę wystawa klubowa :) trzymajcie za nas kciuki :D